RSS
 

Wiśniowy sad

05 wrz

Gdy byłem jeszcze mały, malutki zupełnie jak pestka wiśni jeździłem z rodzicami wczesną wiosną na wieś, do wielkiego sadu. Całe dwa hektary drzewek wiśniowych stojących w szpalerach. Wydawało mi się to nieskończenie wielkim polem, które zdawało się nie mieć końca. Ja taki malutki wobec takiego ogromu.

Kwitnący wiśniowy sad na tle błękitu nieba był jak z bajki. Jeździłem tam po to, by popatrzeć na pokryte białymi kwiatami gałęzie. Niczym welon panny młodej te niskie drzewa przywdziewały godową szatę. Czułem się zauroczony i trochę jakby onieśmielony. Oto ja maluszek stoję pośród nich sam jeden, a one kuszą mnie jak młode panny na wydaniu. Wydawało mi się, że mnie obgadują, naśmiewają się z mojego zawstydzenia i niedojrzałości. Dlatego bałem się wchodzić głębiej w sad i nigdy nie dotarłem do jego skraju.

Zdarzało się, że lekki powiew zachodniego wietrzyku strącał delikatne płatki kwiatów, a te wirując w tanecznych pląsach padały na ziemię i tworzyły weselny kobierzec na trawie. Szedłem po nim ostrożnie jak spóźniony gość, który nie zdążył z życzeniami do kościoła. Młodej pary już nie było, zostały tylko płatki. Wokół cisza. Byłem sam i było mi z tym dobrze.

Wiśniowy sad pobudzał moją wyobraźnię. Z początku przebywanie w nim traktowałem z nabożną ostrożnością. Wkraczałem w piękny, ale obcy mi świat. Z czasem jednak oswajałem się z otoczeniem bieli, bzyczących owadów, szumem kwietnych gałązek. Oddychałem pełną piersią i cieszyłem się radością dziecięcą, bo przecież byłem małym chłopcem. Wówczas chciało mi się tańczyć i skakać, biegać wzdłuż szpaleru białych drzewek. Błękitny nieboskłon rozpościerał nad nami swój cudowny baldachim. Słońce przygrzewało i zmuszało moje powieki do zmrużenia. Byłem na weselu.

Zawsze jednak przychodził ten najgorszy moment. Niebo robiło się granatowe, a wietrzyk bardziej chłodny. Musiałem wracać, bo małym jak pestka chłopcom nie wolno zostawać na noc w sadzie.

Rozstawaliśmy się, ja i wiśniowe drzewka, mówiąc sobie do zobaczenia za rok. Każde z nas znikało i zanurzało się w swoim dojrzewaniu.

 
Brak komentarzy

Napisane przez w kategorii opowiadanie

 

Dodaj komentarz

 

 
 

  • RSS